Klimatyzacja kanałowa jest jednym z najbardziej dyskretnych sposobów chłodzenia domu. Samo urządzenie można ukryć w suficie, zabudowie lub przestrzeni technicznej, pozostawiając we wnętrzu jedynie nawiewniki. Tyle że urządzenie, którego nie widać, nadal trzeba czyścić, kontrolować i serwisować.Pokazany na zdjęciu klimatyzator pracował przez lata. Chłodził, więc pozornie wszystko było w porządku. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy z urządzenia zaczęła wyciekać woda.
Po dotarciu do urządzenia okazało się, że problem nie powstał w ostatnich tygodniach. Do klimatyzatora nie pozostawiono prawidłowego dostępu serwisowego. Nie było nawet możliwości normalnej wymiany filtra. Urządzenie przez lata pracowało, więc w bardzo trudnych warunkach, bez prawidłowej filtracji.Efekt?Wymiennik był silnie zabrudzony, podobnie jak taca skroplin i wnętrze urządzenia. W takich warunkach nie można mówić o prawidłowo prowadzonym okresowym serwisie. Możliwe były jedynie ograniczone, prowizoryczne czynności wykonywane tam, gdzie udało się dostać.
Zdjęcie z wnętrza nie oznacza, że był dostęp serwisowy. Zdjęcie pokazujące zabrudzony wymiennik wykonaliśmy telefonem dopiero po częściowym rozebraniu obudowy klimatyzatora, od strony, od której w ogóle udało się do niego dostać.To ważne rozróżnienie.Możliwość wsunięcia telefonu czy ręki przez niewielki otwór nie oznacza zapewnienia dostępu serwisowego. Technik musi mieć możliwość wykonania rzeczywistych czynności obsługowych: wymiany lub czyszczenia filtrów, czyszczenia wymiennika i tacy skroplin, kontroli odpływu kondensatu, a w razie awarii również demontażu elementów urządzenia.
W tym przypadku po latach użytkowania jest już za późno na proste rozwiązanie. Prawidłowe zapewnienie dostępu oznaczałoby ingerencję w istniejącą zabudowę. I właśnie dlatego dostęp serwisowy należy zaprojektować przed zamknięciem klimatyzatora w suficie lub ścianie. Nie wystarczy pozostawić przypadkowej rewizji. Jej położenie i wielkość powinny wynikać z konstrukcji konkretnego urządzenia oraz zaleceń producenta.Trzeba przewidzieć między innymi dostęp do:filtrów,wymiennika,tacy i odpływu skroplin,wentylatora,elektroniki i połączeń,elementów wymagających demontażu podczas naprawy.
To jeden z powodów, dla których instalacji HVAC nie warto traktować jako urządzeń, które po prostu trzeba „gdzieś zmieścić”.Projektant i wykonawca powinni myśleć również o tym, co wydarzy się za pięć czy dziesięć lat.W TEKTONOS w Legionowie projektujemy i wykonujemy instalacje klimatyzacji oraz wentylacji, oferujemy serwis klimatyzacji, a przy kompleksowej realizacji możemy koordynować ich przebieg z zabudowami i pozostałymi pracami budowlanymi. Dzięki temu dostęp serwisowy można rozwiązać wtedy, kiedy jest to jeszcze proste – na etapie projektu i budowy.
Dobrze wykonana instalacja ma nie tylko działać w dniu uruchomienia. Musi również dać się prawidłowo wyczyścić, serwisować i naprawić po latach.
Martyna Lubańska Inżynier sanitarny – specjalizacja ogrzewnictwo, wentylacja, klimatyzacja i gazownictwo TEKTONOS
Tak, ale zabudowa musi pozostawiać dostęp wymagany do obsługi konkretnego modelu urządzenia. Estetyka nie może uniemożliwiać późniejszego serwisowania.
Nie. Rewizja musi umożliwiać wykonanie rzeczywistych czynności serwisowych, a nie tylko zajrzenie do urządzenia.
Brak możliwości jego regularnego czyszczenia lub wymiany prowadzi do silnego zabrudzenia urządzenia. Zanieczyszczenia mogą osadzać się między innymi na wymienniku, wentylatorze i w tacy skroplin.
Czasami tak, ale często wymaga to wykonania nowych otworów rewizyjnych albo częściowego demontażu zabudowy. Dlatego znacznie lepiej przewidzieć dostęp przed jej wykonaniem.
Pozwala to jednocześnie zaplanować urządzenie, kanały, odpływ skroplin oraz przestrzeń potrzebną do późniejszego serwisu. Unika się wtedy kosztownych kompromisów już po zakończeniu prac.